Wywiad z ppłk Zbigniewem Miturą - Dowódcą 7DL Nowy Glinnik

Zwiń
Ten temat jest zamknięty
X
X
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
Nowe posty

  • Wywiad z ppłk Zbigniewem Miturą - Dowódcą 7DL Nowy Glinnik


    Grzegorz Rola: Pochodzi Pan Radzynia Podlaskiego. Co sprawiło że zainteresował się Pan lotnictwem?

    Ppłk Zbigniew Mitura:
    Urodziłem się w Radzyniu Podlaskim, a pochodzę z okolic Kocka jest to połowa drogi z Dęblina do Radzynia. Chyba każdy z chłopców w dzieciństwie marzył żeby zostać strażakiem, lub pilotem, ja również miałem takie marzenia. Chociaż mój tata chciał abym został rolnikiem, ponieważ pochodzę ze wsi i myślał że zostanę na gospodarstwie, jednak ja chciałem spełnić swoje marzenia. Po szkole podstawowej wybrałem się na badania lotniczo-lekarskie które były warunkiem dostania się do szkoły i udało się. Kolejnym krokiem było zdanie egzaminu do Liceum Lotniczego w Dęblinie osiągnąłem sukces i dostałem się do szkoły.

    Czy decyzja o zdawaniu do szkoły w Dęblinie była podjęta wcześniej, a może wynikała z tradycji lotniczych w rodzinie?


    Po szkole podstawowej nie chciałem iść do Liceum Ogólnokształcącego, wybrałem Liceum Lotnicze oraz złożyłem dokumenty do Technikum Rolniczego. Dostałem się do obydwu szkół, jednak wybrałem oczywiście Dęblin. Na wybór Liceum Lotniczego miała również duży wpływ tradycja rodzinna ponieważ mój brat cioteczny, był już pilotem-instruktorem w Tomaszowie Mazowieckim.


    Dęblin dla tych, którzy interesują się lotnictwem to miejsce magiczne. Jak wyglądała rzeczywistość po dostaniu się do szkoły? Czy było ciężko, czy trudy nauki nie były zbyt wielkie, czy decyzja o byciu pilotem śmigłowca była związana ze zdrowiem czy raczej pasją itp
    .

    Trudno powiedzieć czy szkoła w Dęblinie była trudniejsza od innych szkół tego typu. Jednak trzeba przyznać że wielu z nas nie dawało sobie rady i byli zmuszeni do zmiany szkoły. Myślę, że każdy kto zdawał do tej szkoły był świadomy tego ,że będzie musiał nauczyć się wielu przedmiotów technicznych, oraz przystosował się do rygoru panującego w szkole. Wakacje spędzaliśmy na obozach spadochronowych i szybowcowych były to nasze pierwsze kroki w lotnictwie, więc nikt nie myślał o innych wakacjach. Czas spędzony w szkole wspominam bardzo dobrze, wspaniali wykładowcy oraz instruktorzy, którzy dobrze przygotowali mnie do bycia oficerem oraz nauczyli podstaw pilotażu. Również nie brakowało czasu na życie prywatne i zabawy. Decyzja o byciu pilotem śmigłowca została podjęta przypadkowo, zawsze marzyłem aby zostać pilotem-instruktorem na TS-11 „Iskra”. Po drugim roku WSOSP-u padła decyzja, aby połowę rocznika pilotów samolotów naddźwiękowych przenieść na kierunek śmigłowcowy. Trochę przez przypadek, a trochę przez niezdecydowanie zostałem przeniesiony na kierunek pilota śmigłowcowego. Jednak z perspektywy czasu nie żałuję i dziękuję losowi że tak się stało.


    Trzykrotnie wykonywał pan zadania w Polskim Kontyngencie Wojskowym w składzie Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych w Republice Iraku oraz w 2008 roku w składzie Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa w Islamskiej Republice Afganistanu. Proszę opowiedzieć jak wygląda taka misja w roli pilota śmigłowca? Na jakim sprzęcie Pan latał?


    Tak się zdarzyło, że na każdej dotychczasowej zmianie latałem na innym typie śmigłowca oraz pełniłem inną funkcję. Na pierwszej zmianie byłem zastępcą dowódcy eskadry i latałem na śmigłowcach W-3 „Sokół” na kolejnej byłem oficerem operacyjnym i latałem na Mi-8. Na ostatniej w Afganistanie latałem na śmigłowcach Mi-17 jako zastępca dowódcy Samodzielnej Grupy Powietrznej. Praca pilota na misji jest bardzo trudna, wszyscy wiemy że najtrudniejsze zadania jakie wykonują żołnierze na misji to zadania wykonywane poza bazą, a właśnie tylko takie wykonują piloci. Z jednej strony wykonujemy zadania do których jesteśmy dobrze przygotowani i certyfikowani, ale z drugiej strony zadania te trzeba wykonywać w ekstremalnie trudnych warunkach. Temperatury dochodzą do maksymalnych w jakich mogą być użytkowane śmigłowce na dodatek trzeba nałożyć na siebie kamizelkę kuloodporną oraz hełm, dodatkowo operowanie w górach powoduje że każdy start i lądowanie wykonywane jest na maksymalnych parametrach i nie można pozwolić sobie na najmniejszy błąd. Jednak najtrudniejsze jest to że podczas każdego lotu jesteśmy narażeni na ostrzał, nawet zwykła awaria która może zmusić pilota do lądowania w terenie przygodnym może doprowadzić do bardzo skomplikowanej i niebezpiecznej sytuacji.


    Czy bycie na misji jest niebezpieczne dla pilota?


    Tak jak wspomniałem wcześniej jest bardzo niebezpieczna w szczególności kiedy wykonujemy zadania. Trzeba wspomnieć że przed misją skupiamy się na tym aby każdy pilot był do tych zadań przygotowany. Dodatkowo na misji mamy opracowane procedury na wypadek sytuacji awaryjnych. Miałem również dość trudną sytuację podczas pierwszej misji w Iraku, gdzie w locie do Bagdadu miałem samoczynne wyłączenie silnika połączone z olbrzymim hukiem. Odgłos który towarzyszył wyłączeniu spowodował iż byliśmy przekonani, że uderzyła w nas rakieta. Dopiero po kilku sekundach okazało się że drugi silnik pracuje i pilotowanie śmigłowca jest możliwe. Zawróciliśmy do Babilonu jednak powrót był niemożliwy ponieważ przekroczylibyśmy parametry silnika na którym wykonywaliśmy lot. Zdecydowaliśmy się na lądowanie w pobliskiej amerykańskiej bazie. Poprosiliśmy o miejsce do lądowania samolotowego ponieważ na jednym silniku nie było możliwości wylądowania śmigłowcowego z zawisu. W kilka minut Amerykanie przygotowali nam miejsce do lądowania, zablokowali drogę asfaltową w bazie i mogliśmy bezpiecznie wylądować.


    Rok 1989 wygenerował przemiany w Polsce. W lotnictwie Polskim objawiło się to większym odsetkiem kobiet zdających do Dęblina. Wiem, że pierwsza kobieta wylaszowała się na MiG-29. A jak wygląda sprawa w 7 DL? Czy w Dywizjonie służą kobiety na stanowisku pilota?


    To prawda kiedy studiowałem w Dęblinie nie do pomyślenia było aby razem z nami studiowały kobiety. Osobiście jestem przeciwny takim zakazom, jednak trzeba zawsze pamiętać że jeżeli kobieta decyduje się aby zostać pilotem musi spełnić takie same wymagania jak mężczyźni. Nie można pozwolić sobie na niższe wymagania w stosunku do kobiet, tak jak to ma miejsce np. podczas egzaminu z WF-u. W powietrzu musimy wszyscy reprezentować ten sam poziom. Trudno mi jest ocenić czy kobieta poradzi sobie za sterami samolotu naddźwiękowego, myślę że instruktorzy na samolotach podejmą słuszną decyzję. Na pewno łatwiejsze jest pilotowanie śmigłowca lub samolotu transportowego i mamy przykłady że kobiety świetnie sobie radzą z pilotowaniem tych statków powietrznych. Aktualnie w 7DL służy cztery Panie pilot.


    Jak wygląda współpraca z kobietami-pilotami?


    Myślę że na pytanie najobiektywniej odpowiedziałyby same Panie-pilot. Z mojej strony jak najbardziej pozytywne. Wymagania jakie stawiam dla Pań są takie same jak dla Panów dlatego podziwiam te Panie ponieważ muszą się dużo napracować aby spełnić te wszystkie wymagania. Panią-pilot z najdłuższym stażem pracy w 7DL nie miałem jeszcze okazji się poznać, ponieważ aktualnie wychowuje dzieci i jest na urlopie wychowawczym. Pozostałe Panie mają 2-3 letni staż pracy, są w trakcie szkolenia i radzą sobie całkiem dobrze. Wszystkich szkolonych traktujemy jednakowo i myślę że to tworzy normalną atmosferę. Choć czasem trudno przyznać że kobieta jest w jakimś elemencie lepsza od Panów, ale musimy się tego nauczyć i akceptować takie sytuacje.


    Pełni Pan obowiązki Dowódcy od marca 2011roku. Jakie są największe wyzwania jako Dowódcy 7DL?


    Najważniejsze jest oczywiście bezpieczeństwo lotów, ponieważ jeżeli zdarzyłaby się katastrofa to cała ciężka praca poszła by na marne. Ja jako dowódca zdaję sobie sprawę, że bezpieczeństwo lotów to nie tylko piloci i przepisy dotyczące lotów. Oczywiście zdaję sobie sprawę że nie można uniknąć incydentów związanych z awariami sprzętu itp., ale dobre szkolenie i przygotowanie personelu pozwoli na uniknięcie katastrofy. I to jest moje wyzwanie w pracy aby podwładnym zapewnić takie warunki aby każde zadanie można było wykonać bez podejmowania zbędnego ryzyka.


    Jaki sprzęt latający mają do dyspozycji piloci w 7DL?


    W naszym dywizjonie posiadamy śmigłowce W-3 „Sokół” w kilku wersjach. Jest to śmigłowiec wielozadaniowy polskiej produkcji.


    Jak wygląda dzień służby?


    Stałym elementem jest poranna odprawa na której spotykam się ze swoimi podwładnymi. Skupiamy się na zadaniach jakie zaplanowano na ten dzień oraz odprawa na koniec dnia na której rozliczamy wykonane założenia lub dyskutujemy o zadaniach których nie udało się zrealizować, czyli na kiedy to zaplanowano lub w jaki inny sposób to planujemy zrobić. Inaczej zaczynamy tydzień w Dywizjonie. Spotykamy się rano w poniedziałek z całością Dywizjonu i w piątek kiedy podsumowujemy cały tydzień. W pozostałym czasie staram się uczestniczyć na zajęciach w jakimś pododdziale czasami w lotach. Jednak najwięcej czasu zabiera mi dekretowanie dokumentów, spotkania, narady, rozwiązywanie problemów itp.


    Jakie są pańskie zainteresowania poza lataniem?


    Z żalem muszę przyznać że nie wystarcza mi czasu na moje zainteresowania. Najbardziej lubię spędzać wolny czas w domu z rodziną w małym ogródku oraz spotkania ze znajomymi. Oczywiście dobra książka lub wyjazd do kina z rodziną to miłe chwile kiedy mam wolny czas.


    Przetarg na nowe śmigłowce dla Wojska Polskiego. Jakie jest Pańskie zdanie na ten temat? Jaki nowy śmigłowiec widziałby Pan w 7DL?


    Jak każdy z nas chciałby mieć nowy samochód tak i każdy pilot chciałby latać nowym samolotem lub śmigłowcem. Moim zdaniem śmigłowiec wielozadaniowy to w obecnej chwili dobry wybór dla polskiej armii. Można spotkać się ze stwierdzeniem, że jeżeli coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Jest w tym trochę prawdy jednak w obecnej sytuacji finansowej jest to słuszna decyzja. Nie jest tajemnicą że w najbliższym czasie Wojsko Polskie będzie potrzebować wyspecjalizowanych śmigłowców uderzeniowych i transportowych. Wypełnienie tego czasu śmigłowcami wielozadaniowymi pozwoli przygotować pilotów i personel techniczny do łatwiejszego przejścia przez początkowy okres użytkowania tych śmigłowców.


    Ma Pan jakieś marzenia?


    Moim marzeniem są podróże, jednak oprócz dość częstych wyjazdów służbowych oraz jednego wyjazdu corocznego na wakacje na razie nie mam innych możliwości.


    Czy poza Dywizjonem realizuje Pan swoją pasję jako pilot?


    Tak jest licencjonowanym zawodowym pilotem śmigłowca. Wielka szkoda tylko że my jako piloci wojskowi nie możemy egzaminów w powietrzu wykonywać na wojskowych statkach powietrznych. Osobiście podjąłem taką próbę otrzymałem zgodę od przełożonych na szkolenie na Sokole z licencjonowanym pilotem egzaminatorem, jednak wojskowe śmigłowce nie posiadają odpowiednich certyfikatów wymaganych przez Urząd Lotnictwa Cywilnego. Kompletna paranoja tak jakby wojskowe statki powietrzne nie przechodziły odpowiednich przeglądów i dopuszczeni, ale niestety takie jest prawo i nic nie da się zrobić, taką pisemną odpowiedz otrzymałem z ULC-u. W taki sposób aby pilot wojskowy posiadł licencję musi ponosić dość duże koszty.


    Jakie ma Pan plany i marzenia jako pilot, jako Dowódca?


    Tak naprawdę moje marzenia już się spełniły jestem dowódcą jednostki, pilotem z dość dużym doświadczeniem ponad 2 tysiące spędzone w powietrzu na 5 statkach powietrznych, wspaniała rodzina na którą zawsze mogę liczyć. Może chciałbym aby piloci w moim dywizjonie byli bardziej doświadczeni, jednak muszą przyznać że jestem pełen podziwu ich zaangażowania w pracy ich wiedzą oraz poczuciem bezpieczeństwa z jakim wykonują zadania lotnicze. Myślę że za kilka lat ciężkiej pracy będzie to jedna z najlepszych jednostek lotniczych.


    Dziękuję za rozmowę.


    Wywiad został przeprowadzony w dniu 27.06.2012 w 7DL Nowy Glinnik


    Ppłk. Zbigniew MITURA
    urodził się 23 października 1972 roku w Radzyniu Podlaskim. Służbę wojskową rozpoczął w 1991 roku w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie. Po jej ukończeniu w 1995 roku został wyznaczony na stanowisko pilota – instruktora w 47 szkolnym pułku śmigłowców w Tomaszowie Mazowieckim. Od 1997 roku sprawował stanowisko pilota – nawigatora w 2 pułku kawalerii powietrznej oraz 7 pułku ułanów lubelskich w 25 Dywizji Kawalerii Powietrznej. Od 2000 roku był Zastępcą Dowódcy Eskadry w 7DL Nowy Glinnik. Po ukończeniu Akademii Obrony Narodowej w 2001 roku został wyznaczony na stanowisko między innymi Dowódcy Klucza Śmigłowców w 7 dywizjonie lotniczym oraz Zastępcy Dowódcy Dywizjonu w 1 dywizjonie lotniczym w Leźnicy Wielkiej. Major pilot Zbigniew Mitura dwukrotnie wykonywał zadania w Polskim Kontyngencie Wojskowym w składzie Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych w Republice Iraku oraz w 2008 roku w składzie Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa w Islamskiej Republice Afganistanu. W swojej nienagannej służbie był wielokrotnie wyróżniany i nagradzany za swój profesjonalizm i rzetelność. Z dniem 22 marca 2011 roku został mianowany do stopnia podpułkownika i wyznaczony na wyższe stanowisko służbowe Dowódcy 7 dywizjonu Lotniczego w Nowym Glinniku. W uroczystości przyjęcia obowiązków uczestniczyła żona Beata oraz córka Sylwia. Żona podpułkownika pilota Zbigniewa Mitury – młodszy chorąży Beata Mitura obecnie służy w Powietrznej Jednostce Ewakuacji Medycznej w Nowym Glinniku na stanowisku starszego – instruktora w Grupie Powietrznej Ewakuacji Medycznej.

    Ostatnio edytowany przez Jacek Waszczuk; [ARG:4 UNDEFINED].
    Nie jestem artystą... robię zdjęcia.
    Album Spotter.pl
    www.gryniek.pl
    www.jetphotos.net
Pracuję...
X