Nad morze i na Mazury- coraz większy wybór lotów po Polsce

Zwiń
X
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
Nowe posty

  • Nad morze i na Mazury- coraz większy wybór lotów po Polsce

    Siatka krajowych połączeń lotniczych po Polsce zrobiła się okazała. Samolotem można dziś polecieć nad Bałtyk lub na Mazury. Ale to nadal rozwiązanie nie dla każdego.

    Loty krajowe po Polsce to dzisiaj nie tylko połączenia z Warszawą, ale też regularne kursy przewoźników pomiędzy różnymi regionami w Polsce, z pominięciem stolicy. Nie zawsze po myśli pasażerów, bo nie na każdej trasie codziennie (Kraków – Gdańsk we wrześniu tylko dwukrotnie w tygodniu), nie zawsze do najwygodniejszego portu (Modlin zamiast lotnisko Chopina) i nie zawsze tak tanio, jak by się chciało.

    Zaskoczenia w polskiej siatce

    Kiedy Ryanair zapowiedział, że od 30 października przeniesie loty krajowe z Modlina na lotnisko Chopina, serwisy monitorujące promocje lotnicze piały z zachwytu. Dzisiaj podróż z Wrocławia czy Gdańska do Warszawy z lądowaniem w oddalonym o 40 km od centrum Warszawy porcie w Modlinie istotnie wydłuża około godzinną podróż, która przecież w założeniu miała być krótszą alternatywą na przykład dla kolei. Dotarcie bezpośrednio do portu Chopina znacząco poprawi komfort połączeń ze stolicą.

    Każde tego rodzaju posunięcie to zachęta nie tylko dla pasażerów, ale i konkurencji. Przewoźnicy podtrzymują operacje krajowe, a w siatce połączeń pojawiają się nowe, czasami zaskakujące kursy. W efekcie – na przykładzie wrześniowego rozkładu - trzy razy w tygodniu można polecieć z Wrocławia do Radomia, od poniedziałku do piątku z Warszawy do Zielonej Góry, na początek i na koniec weekendu z Krakowa na Mazury, do Olsztyna.

    Wygoda nie dla wszystkich

    Ile z tych połączeń pozostanie na dłużej, okaże się po kolejnym sezonie. I nie jest to jedyna niewiadoma przy podróżach tą metodą. Po pierwsze – siatka pomiędzy największymi polskimi miastami nadal ma luki, które aż proszą się o wypełnienie, patrz choćby bezpośrednie połączenie Wrocław-Gdańsk (nota bene niegdyś obsługiwane przez głośną z powodu swojej późniejszej niewypłacalności spółkę OLT).

    Druga sprawa to niepewność cen. Stawka proponowana przez przewoźnika w momencie przygotowywania tego tekstu może być nieosiągalna wtedy, gdy publikację zobaczy czytelnik. O ile dla planujących podróże z co najmniej kilkutygodniowym wyprzedzeniem użytkowników internetowych porównywarek, do tego gotowych na elastyczną zmianę daty może nie być to problem, o tyle pozostałych może frustrować niepewność, czy polecą w dobrej cenie.

    Zwłaszcza jeśli podróż ma mieć charakter turystyczny, w tym dotyczyć kilku członków rodziny, na domiar złego – z bagażem rejestrowanym. Wtedy największe rozczarowanie przyjdzie z reguły u tego przewoźnika, który wyjściowo proponował najniższą cenę. Bo ona często jest niska, pod warunkiem, że leci się z przysłowiową kosmetyczką.

    Samolotem czy pociągiem

    Wielu powie, że niekoniecznie najniższe ceny w połączeniu z czasem odprawy i dojazdu do centrum miasta to za dużo, by rezygnować z pociągu. Jednak 111 zł za prawie 6 godzin w pociągu względem blisko godziny samolotem za 115 zł (patrz tabela poniżej) na trasie Kraków-Gdańsk, komuś, komu wystarczy tylko bagaż podręczny, każe poważnie zastanowić się nad wyborem. Uchwycenie faktycznych różnic w cenach, gdy idzie o połączenia lotnicze, jak zwykle jest trudne, bo stawki mogą być odmienne mimo dwukrotnego wyszukiwania w odstępie raptem kilku minut. Do tego często nie ma mowy o sztywnym cenniku, a na finalną stawkę wpłynie nie tylko odległość od dnia rezerwacji, ale też dzień tygodnia czy popularność danego terminu w wyszukiwaniach innych pasażerów.

    W przypadku lotów trudno o kuszące last minute, dlatego porównywanie cen dla najbliższych tygodni z góry skazałoby podróż samolotem na przegraną. Zestawiając z kolei stawki dla połączeń kolejowych, z racji planowanego na 3 września nowego rozkładu połączeń PKP i możliwości zakupu biletu online tylko na 30 do przodu, do porównania trafiły podróże w okresie 1-3.09.2016 r. – w taki dzień, kiedy na danym odcinku możliwy jest również lot samolotem.

    W efekcie porównanie cen krajowych lotów i połączeń kolejowych jest zawsze uproszczeniem, w dodatku dającym pole do wielu manipulacji: oprócz wspomnianych różnic w cenach lotów nawet w obrębie jednego dnia, różne są też taryfy opłat za pociąg (w zależności od odległości terminu wyjazdu), różni przewoźnicy (TLK, EIC, EIP), różny standard i czas dojazdu. Każdy z tych czynników ma inną wagę, którą za każdym razem nada rezerwujący.

    Na przykładowych trasach widać, że różnica w cenie podróży samolotem i koleją potrafi być znacząca (przykładowo 191 zł vs 45,50 zł na trasie Warszawa-Rzeszów), ale niektórym i to zrekompensuje dodatkowe 4,5 godziny spędzone w pociągu. Naturalnie do skorygowania o czas lotniskowej odprawy i dojazdu do centrum.

    I przewoźnicy lotniczy, i PKP nie ustają w kuszeniu klientów. Uruchomione w 2015 roku Szalone Środy LOT-u mają wychodzić naprzeciw regularnie organizowanym przez Ryanaira obniżkom cen. Sprint Air walczy operacjami na nieoczywistych trasach. W powietrzu wiszą zapowiedzi uruchamiania kolejnych portów lotniczych. Wiele wskazuje na to, że kolejne propozycje lotniczych połączeń krajowych dopiero nadlecą.

    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Nad-...e-7463404.html

    http://galeria.bankier.pl/p/5/9/26ec...0-1024-900.jpg
    Pozdrawiam
    Adam
Pracuję...
X